Wisła nie pojechała do Wrocławia na zaplanowany na 7 marca 2026 roku mecz po tym, jak Śląsk Wrocław ogłosił, że nie dopuści zorganizowanej grupy kibiców krakowskiego klubu do stadionu. W efekcie gospodarze wyszli na boisko sami, a wynik administracyjny przyznał zwycięstwo Śląskowi w formie walkoweru. Decyzja Wisły o niewyjeździe została przedstawiona przez klub jako sprzeciw wobec praktyk mających ograniczać prawa kibiców. Sprawa zyskała szeroki rozgłos i wywołała długotrwałe procedury odwoławcze.
Dlaczego Śląsk odmówił wpuszczenia kibiców?
Śląsk Wrocław publicznie uzasadnił swoją decyzję względami bezpieczeństwa. Klub przedstawił komunikaty i wypowiedzi swoich przedstawicieli, w tym osoby pełniące funkcje kierownicze. Decyzja o niewpuszczeniu grupy zorganizowanej została skrytykowana przez stronę krakowską jako nieracjonalna i dyskryminująca. W konsekwencji obie strony rozpoczęły wymianę oficjalnych oświadczeń i apelacji w organach rozgrywkowych.
Jakie były konsekwencje sportowe i finansowe?
W wyniku nieobecności Wisły mecz został rozstrzygnięty jako walkower na korzyść Śląska. Mimo tego Wisła utrzymała znaczącą przewagę w tabeli i ostatecznie wygrała rozgrywki. Polski Związek Piłki Nożnej nałożył na Śląsk karę finansową w wysokości miliona złotych. Klub z Wrocławia od marca składał kolejne odwołania; uzasadnienie oddalenia jednego z odwołań otrzymał w sierpniu, a następnie skierował sprawę do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim. Do tej pory kara nie została uiszczona ze względu na trwające procedury odwoławcze.
Jak zmieniła się sytuacja kibiców Wisły na wyjazdach?
Po tamtym incydencie kluby, odwiedzane przez Wisłę, zaczęły raczej umożliwiać wejście kibicom z Krakowa. Właściciel Wisły wskazał, że groźba wysokiej kary skłoniła wiele klubów do unikania blokad wobec przyjezdnych fanów. Jednocześnie pozostają przypadki nacisków środowisk kibicowskich, przez co nie wszędzie sytuacja jest całkowicie normalna. W Krakowie klub monitoruje dalsze działania i kompletuje dokumenty związane z zarzutami dotyczącymi finansowania innych klubów ze środków publicznych.
Sprawa pozostaje w toku odwoławczym i została skierowana do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim.